Czego moglibyśmy nauczyć się od zachodniego rynku? O błędach prawnych jakie popełniają polskie marki i technologii w branży fashion.

Do pierwszego wywiadu z serii FashionTalks zaprosiliśmy Anią Radke.

Ania Radke – Adwokat obsługujący branżę kreatywną w Nowym Jorku. Specjalizuje się w prawie korporacyjnym, własności intelektualnej oraz imigracyjnym. Doradza między innymi startupom, projektantom, artystom i sportowcom. Doświadczenie zdobywała między innymi w Vogue, Coach, Thomson Reuters, The Fashion Law Group i Medenica Law. Regularnie publikuje artykuły, między innymi dla Harper’s Bazaar Polska. Absolwentka Fashion Institute of Technology i Benjamin N. Cardozo School of Law.

 

 

Z Anią Radkę pierwszy raz spotkaliśmy się podczas październikowej, V edycji 100% Retail&Fashion, którą organizowaliśmy w Sopocie, mimo że śledzimy ją w social mediach już od jakiegoś czasu;) Wówczas mówiła o ekspansji na rynek Stanów Zjednoczonych, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem uczestników konferencji. Dziś rozmawiamy z Anią w odniesieniu do polskiego rynku mody.

 

1.
Możesz pochwalić się międzynarodowym doświadczeniem w dziedzinie prawa mody. Jak oceniasz więc ochronę praw autorskich w przemyśle mody w Polsce?

Ochrona praw autorskich (copyright) w przemyśle mody w Europie jest szersza niż w Stanach Zjednoczonych. Generalnie w USA ubranie, ze względu na swój utylitarny charakter, nie może zostać objęte ochroną, a tylko jego elementy (np. ozdobna klamra od paska). W Polsce jest coraz większa świadomość dbania o prawa autorskie. Rynek mody stopniowo się rozwija i zaczyna sprawniej korzystać z prawnych przywilejów.

2.
Zauważyłaś jakieś powtarzające się błędy prawne, które popełniają nasze rodzime marki?

Naiwność, a może po prostu wiara, że „jakoś to będzie”. Na poziomie krajowym, marki często nie podpisują umów. A z prawnikami kontaktują się dopiero, gdy problem narasta, a nie wtedy kiedy można jeszcze jemu zapobiec. Natomiast globalny przemysł mody powinien angażować się w akcje społeczne, bo ze względu na swój rozmiar ma szansę na wprowadzanie pozytywnych zmian, między innymi dotyczących regulacji w branży tekstylnej czy unormowania rynku pracy.

3.
Czego polska branża mody mogłaby się nauczyć Twoim zdaniem od zachodniego rynku?

Polska branża mody może mieć dużo do zaoferowania, ale musi w siebie uwierzyć. Myślę, że jesteśmy stosunkowo niepewni siebie w porównaniu do innych krajów. A przede wszystkim musimy obserwować, pytać, doskonalić aktualne rozwiązania i wprowadzać je na wyższy poziom.

4.
Czy tzw. „amerykański sen” istnieje? 🙂 Jakiej rady udzieliłabyś markom chcącym wejść na zachodni rynek?

Nie będę ukrywać, że rynek amerykański jest jednym z najbardziej wymagających na świecie. Jednak jak już się rozpracuje jego mechanizmy, to można zrealizować swój „amerykański sen”. Polskie marki często pytają się mnie jak się przebić w USA. Trzeba poświęcić sporo czasu na research, żeby zaoferować coś konkurencyjnego. Dobrze jest współpracować z osobą, która zna ten rynek od podszewki. To inwestycja, która zaprocentuje. 

5.
Sklepy stacjonarne zaczynają wprowadzać rewolucje. W Polsce z aprobatą przyjęto koncepcję sklepu e-obuwie.pl z firmą Nanovo, bazującą na interaktywnych rozwiązaniach. Jak to wygląda w USA? Czy marki rozpowszechniają działania, które warto byłoby wypróbować w Polsce?

Technologia w branży mody jest już dosyć powszechna. Pamiętam, że w 2014 roku, kiedy przygotowywałam swój projekt końcowy na studiach na Fashion Institute of Technology („FIT”), zaproponowałam marce LOFT innowacyjne rozwiązania z użyciem technologii. Ostatnio bardzo podobają mi się działania Sourcemap, platformy, która pozwala śledzić supply chain danej marki. Rewolucje z użyciem technologii są bardzo ciekawe… Interaktywne lustra, tablety w sklepach, elektroniczne dopasowywanie rozmiarów… Jednak nadal uważam, że najważniejsza jest obsługa klienta (moim zdaniem w USA jest na najwyższym poziomie na całym świecie).

6.
Na koniec, jakie jest Twoje zdanie odnośnie niszczenia niesprzedanych ubrań przez wielkie koncerny modowe? Głośno było niedawno o aferze Burberry, ale jak wiemy jest to problem, który dotyczy większości dużych marek z branży.

Amanda Munz, absolwentka FIT, stworzyła The Fashion Foundation, organizację, która otrzymuje niesprzedane ubrania od marek, sprzedaje je po konkurencyjnych cenach, a dochody przeznacza na zakupienie przyborów szkolnych i wyposażenia dla uczniów w Nowym Jorku. Mam nadzieję, że niedługo wszystkie marki w podobny sposób będą podchodzić do tematu, a przede wszystkim dbać o to, by produkować tyle, ile ma szansę się sprzedać.

Redakcja 100% Retail&Fashion