Oczekiwania konsumentów rosną z każdym rokiem.  Nic więc dziwnego, że Uber, Amazon czy Netflix dostosowują swoje działania do wygody klientów w myśl zasady „now or never”.  Zastanówmy się przez chwilę jak często rezygnujemy bowiem z danych usług  tylko dlatego, że wymaga to od nas odrobiny cierpliwości. Według badań w Wielkiej Brytanii, ponad 60% respondentów nie chce czekać na dostawę posiłku dłużej niż 45 minut, a 1 na 5 osób zarzeka się, że nie korzysta z usług taksówek, które przyjeżdżają powyżej 10 minut.

Jak sytuacja wygląda z punktu widzenia branży fashion? Podobnie.

Czas między odkryciem, a zakupem jest punktem krytycznym dla klientów, którzy chcą mieć produkt „na już”. Dawniej inspiracji dostarczały nam bezpośrednio marki, na łamach magazynów modowych.

Dziś sami śledzimy co na wakacjach nosi Maffashion, jakie stylizacje pojawiły podczas Tygodnia Mody w Paryżu, a wolny czas spędzamy na wyszukiwaniu pięknych zdjęć na Pinterest.

Co zatem zrobić kiedy na ulicy zobaczyliśmy świetnie skrojoną bomberkę w stylu najnowszej kolekcji Balmain, ale nie mieliśmy odwagi spytać o markę, a teraz spędza nam ona sen z powiek? Zaczynamy szukać. Kluczowy moment bólu pojawia się jednak w momencie, gdy konsument wie czego chce, ale ma problem  ze zidentyfikowaniem produktu. W rezultacie, natychmiastowe zaspokojenie impulsu posiadania jest niemożliwe, a frustracja rośnie. 

Marki starają się zatem sprostać takim sytuacjom i rosnącym oczekiwaniom. Poprzez współprace z firmami technologicznymi umożliwiają płynne przejście z etapu znalezienia inspiracji, do zakupu.

Visual search, a zakupy 

Branża fashion to dziedzina wręcz stworzona do wyszukiwania obrazem. Niejednokrotnie trudno jest znaleźć produkt, tym bardziej jeśli nie znamy marki. Będąc w posiadaniu danego zdjęcia, za pomocą visual search możemy otrzymać rekomendację i w rezultacie odwiedzić sklep, który oferuje pożądaną rzecz.

Za przykład może posłużyć marka Forever 21.  Na platformie sklepu klienci znajdują wymarzoną stylizację, klikając w dane ikony. Odpowiadają one poszczególnym częściom garderoby. Zara, jak i inne sieciówki umożliwia wyszukiwanie produktów podobnych do tych, które potencjalny klient właśnie ogląda, sugerując mu dane modele.

Aplikacja Screenshop natomiast, którą w 2017 roku promowała Kim Kardashian, rozpozna wgrane wcześniej zdjęcie i zasugeruje gdzie dany produkt kupimy, również bezpośrednio przez system.

Miej oko na Pinterest

Niewątpliwy potencjał tkwi w znanej platformie Pinterest, z której wiele marek wciąż nie umie korzystać. Pinterest umożliwia użytkownikom znajdowanie  inspiracji już nie tylko za pomocą słów, ale także obrazu, dzięki Pinterest Lens.


Źródło: https://www.omnicoreagency.com

Funkcja Lens pozwala na inspirowanie się wszystkim, co znajdzie się w zasięgu smartfona. Działanie jest zatem dziecinnie proste. Za pomocą aplikacji robimy zdjęcie, a następnie udostępnione zostają nam podobne do naszej inspiracji obrazy.

Warto wspomnieć, że 80% aktywności na Pinterest odbywa się w mobile. Możliwość wpływania na konsumentów bezpośrednio podczas zakupów, jest więc niezwykle kuszącą opcją w handlu detalicznym. Marki powinny traktować użytkowników platformy bardzo poważnie. Aż 98% z nich zgłosiło próbę lub kupiło produkt, który został znaleziony na stronie.

Upraszczanie to wciąż kierunek, w którym zmierzamy niemalże we wszystkich dziedzinach życia. Konsumenci chcą szukać nowych pomysłów i inspirować się, nawet jeśli nie mogą znaleźć na to odpowiedniej terminologii. Visual search wydaje się więc opcją, która ma szansę na znaczny rozwój w najbliższych latach.

 

Redakcja 100% Retail&Fashion